koty do adopcji, psy do adopcji - adopcja zwierząt z całej Polski  
nowe konto zaloguj
reklama konto pomoc artykuły forum kontakt
 
wróć

psy do adopcji

  następna_strona następna_strona
Bezimienny
BezimiennyBezimienny
adopcja dodana przez osobę prywatną
redakcja strony nie bierze odpowiedzialności za treść ogłoszenia
 
reklama
polecamy
zapamietaj
imię: Bezimienny 15128 | 10-08-2008
płeć: pies
wiek: 2 lata 2 miesiące
rasa: gończy polski
miasto: Bytów
 
sterylizacja: nie
szczepienia: tak
odrobaczenie: tak
 
charakter i opis:
 
31.05.08 na trasie Borzytuchom - Krosnowo (okolice Bytowa) znalazłam czekoladowego gończego polskiego. Pies leżał w dole przy asfalcie w miejscu, gdzie cały dzień nie miał cienia, a trwały wtedy u nas kilkutygodniowe upały. Kiedy go znalazłam, był odwodniony i kompletnie wykończony. Przednie łapy miał zdarte do krwi (prawdopodobnie od biegu za samochodem, z którego go wyrzucono i od wielokilometrowej wędrówki w poszukiwaniu pana). Na całym ciele miał paskudny łupież od gorąca, braku pożywienia i wody oraz ogromnego stresu, na który te psy właśnie w ten sposób reagują. Widać było, że o psa wcześniej dbano i tylko ta dobra kondycja pozwoliła mu przetrwać tyle w takich warunkach. Od słońca miał poparzony pysk i zaczerwienione oczy, które łzawiły później jeszcze przez tydzień. Myślę, że te łzy były też z innego powodu, bo widać było, jak bardzo pies cierpi i bardzo tęskni.
Wspólnie z weterynarzem szybko postawiliśmy go na nogi, został zaszczepiony, odrobaczony i jest teraz w dobrej kondycji.
Mimo 4-tygodniowych poszukiwań jego właściciela poprzez lokalną prasę, a także na ogólnopolskich forach internetowych, nie udało mi się znaleźć jego właściciela (istniało podejrzenie, że pies po prostu się zagubił lub zabłądził na polowaniu). To potwierdza wersję, że psa ktoś po prostu wyrzucił.

W tej chwili szukam dla niego domu.
Sprawdziłam tego gończego u menerki pod kątem pracy z myśliwym, niestety pies na nic nie reagował, więc najprawdopodobniej nigdy nie pracował. Pewne jest, że pies mieszkał w domu, najprawdopodobniej z dziećmi, bo uwielbia z nimi przebywać. Jest nauczony czystości, fantastycznie się z nim jeździ samochodem (siedzi spokojnie na tylnim siedzeniu). Nie wykazuje agresji wobec ludzi, ale nie zgodził się z naszym malamutem, więc jeśli ktoś ma w domu samca, to raczej nie powinien go brać, bo psy się nie zgodzą. Gdyby nie to, na pewno byśmy go zatrzymali, bo jest naprawdę przesympatyczny.
Piesio jest wielkim przytulakiem i pieszczochem, potrzebuje dużo kontaktu z ludźmi. Lubi ruch.

Pilnie poszukuję dla niego nowego domu, bo ze względu na bardzo napiętą sytuację z naszym malamutem nie mogę go już dłużej trzymać.
 
kontakt:
 
Aleksandra Makowska Borzytuchom k. Bytowa e-mail syldatk1@interia.pl tel. 606 669 680
 
 
   
rasa zwierzęcia podana w ogłoszeniu może nie zgadzać się w 100% z uznanym wzorcem rasy - należy ją traktować raczej jako: rasowy lub z dominującą domieszką danej rasy
 
w ogłoszeniu podano przybliżony wiek zwierzęcia - w większości wypadków nie da się go ustalić dokładnie
 
Uwaga: podany adres służy wyłącznie do korespondencji prywatnej, w szczególności nie życzymy sobie otrzymywać na niego reklam, ofert oraz innych przesyłek masowych. Wysyłając na ten adres tego rodzaju przesyłki zgadzasz się na umieszczenie twoich adresów na wszystkich możliwych czarnych listach oraz blokowanie ich zawsze i wszędzie. Wysyłając list na ten adres automatycznie zgadzasz się na jego ewentualną publikację.