Psy do adopcji na tej stronie są ogłaszanie przez schroniska i osoby prywatne.
Adopcja psa to poważna decyzja i zanim podejmiesz decyzję dokładnie ją przemyśl.
Oddam psa - zanim podejmiesz taką decyzję spójrz mu w oczy i zastanów się.
Zbigniew Grota ze Słupska z daleka będzie już omijał wszystkie czworonogi. Ugryzł go duży pies, którego właścicielka prowadziła na smyczy.
Pies nie miał kagańca, a pan Zbigniew w żaden sposób nie sprowokował czworonoga. - Przechodziłem obok niego i nagle poczułem ukłucie - opowiada. -
Pies nawet nie zawarczał, tylko od razu mnie ugryzł. Zwróciłem uwagę właścicielce, że czworonóg nie ma kagańca.
Pan Zbigniew nie jest pewien czy zwierzę było szczepione. Prawdopodobnie będzie musiał sam się zaszczepić, gdyż rana po ugryzieniu nie zagoiła się.
Problem w tym, że właściciele często ignorują zalecenia dotyczące wyprowadzania psów. Regulamin sprawowania opieki nad psem nie jest też
jednoznaczny.
- Obowiązek zakładania kagańca i trzymania psa na smyczy na spacerze dotyczy głównie dużych i agresywnych ras - tłumaczy Wojciech Kozłowski, komendant
Straży Miejskiej w Słupsku. - Ciężko wymagać od właściciela by na przykład zakładał kaganiec małemu pudlowi czy jamnikowi, choć z drugiej strony
również i mniejszy pies może być agresywny.
Można spotkać się też z sytuacją gdzie ugryziony wcześniej sprowokował psa i wina leży po jego stronie. Jeśli jednak właściciel nie zachował
ostrożności i nie kontrolował psa jest to już wykroczenie.
- Nie ma obowiązku jego zgłoszenia - mówi Kozłowski. - Można rozmówić się z właścicielem. Należy zażądać od niego książeczki szczepień psa. Z
powództwa cywilnego można również starać się o odszkodowanie w wyniku uszczerbku na zdrowiu.
Zdarza się jednak, że właściciele, choć świadomi zagrożenia jakie może stanowić ich pies, nie zachowują ostrożności.
- Ile razy przechodząc przez osiedle można spotkać panów z psami na smyczy, którzy siedzą na ławkach i popijają alkohol - skarży się pan Zbigniew.
- Strach podejść czy choćby przejść obok. Nie wiadomo czy nie poszczują takim psem, który wygląda na groźnego.
Jeśli właściciel nie chce odpowiadać za pogryzienie można powiadomić straż lub policję.
- Właściciel poniesie wtedy konsekwencje w postaci mandatu w wysokości 200 złotych - mówi komendant słupskiej Straży Miejskiej.
Dobermania A cóż to za NIEDORZECZNY komentarz dot. jamnika czy pudla?! Że niby nie muszą nosić kagańca?
W porę się zrehabilitował, że i taki może ugryźć.
To sa psy ras myśliwskich! Co, one nie mają zębów? Mnie w życiu nie zaatakował pies z listy "ras agresywnych", tylko właśnie jamniki - i to wielokrotnie.
A działalność naszej Straży Miejskiej i Policji pozostawia BARDZO wiele do życzenia, to żenujące, że sprawiedliwości trzeba dochodzić przed sądem grodzkim, takie rozprawy ciągną się długo, a mandat 200-tuzłotowy to żadna kara, mój sąsiad - rozmnażacz jamnikopodobnych potworków, rzucających się na wszystko, co się rusza, już nie raz został w ten sposób ukarany, sprawy w sądzie za pogryzienia też nic nie dały.
Ale jeśli ugryzie AST, to zabierają go do schroniska na dożywocie i rozdmuchują sprawę, nawet, jeśli winny był człowiek.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Redakcja adopcje.org nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.