koty do adopcji, psy do adopcji - adopcja zwierząt z całej Polski  
nowe konto zaloguj
reklama konto pomoc artykuły forum kontakt
 

W miejscowym sądzie rozpoczyna się sprawa Anny K., byłej właścicielki nielegalnego schroniska w Dąbrówce, gmina Luzino. Zdaniem prokuratury dochodziło tam do znęcania się nad zwierzętami. Annie K. grozi nawet do roku więzienia. Do sądu trafił ponadto kolejny akt oskarżenia przeciwko K.

- W sumie mamy dwie sprawy przeciwko Annie K., które prawdopodobnie będą rozpatrywane osobno - tłumaczy Iwona Wojciechowska-Kazub, prokurator Prokuratury Rejonowej w Wejherowie. - Pierwsza z nich dotyczy działalności schroniska do listopada ub.r., która skończyła się zarzutami znęcania nad zwierzętami. I to ona dziś znajdzie się na wokandzie. Natomiast w listopadzie ubiegłego roku, po ujawnieniu ciał padłych psów w pobliżu schroniska, ponownie zajęliśmy się sprawą działalności tego przytuliska. I dokładnie ostatniego marca tego roku pani K. usłyszała kolejne zarzuty - oprócz ponownego znęcania nad psami także spowodowanie zagrożenia epizootycznego. Zwłoki ponad 40 psów zostały podrzucone na teren sąsiednich opuszczonych zabudowań. Odkryli je wolontariusze Animalsów.
Podczas dzisiejszej rozprawy mają zeznawać dawni wolontariusze schroniska, którzy ujawnili prawdę o praktykach mających tam miejsce.

- Aż trudno uwierzyć, że do czegoś takiego mogło dojść w cywilizowanym świecie - mówi Natalia Rogowska, jedna z wolontariuszek, a obecnie świadek w sądowej sprawie przeciwko Annie K. - W schronisku pracowałam latem ubiegłego roku przez kilka miesięcy. Z kolegą nie mogliśmy przejść obojętnie nad losem biednych zwierząt, dlatego najgorsze sprawy, jak np. ranne zwierzęta, którym nie udzielono pomocy, fotografowaliśmy i nagrywaliśmy.

Przypomnijmy, że jako znęcanie nad zwierzętami śledczy uznali też za krótkie łańcuchy, dziurawe budy oraz fakt, że zwierzęta określonych ras, które nie mają prawa przebywać na dworze, nie były w pomieszczeniach. Oskarżonej grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub jej pozbawienia do roku.
Anna K. nie przyznaje się tymczasem do winy. Uważa, że wszystkie zdjęcia chorych psów czy ich ciał zostały celowo podrzucone, by ją pogrążyć.


Joanna Kielas

źródło: www.dziennikbaltycki.pl/

 
inne aktualności
 Masowa śmierć?
Poważne oskarżenie padło pod adresem schroniska dla zwierząt prowadzonego p...
 Życie kosztuje 4 zł
18 sierpnia policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 39 i 55 lat, podej...
 Stanęły w obronie kota
Dwie 13-latki trafiły z ciężkimi obrażeniami do białostockiego szpitala po ...
 Chciał pozbyć się kłopotu
Tylko dzięki przytomnej reakcji świadków zdarzenia i interwencji policji ud...
 Golden retriver karmi...tygrysy.
Karmiąca suka golden retriver przygarnęła trzy małe tygryski. Do zdarzenia ...
 Nocne spotkanie ze słoniem
Fatalnie skończyła się nocna „wycieczka” do zoo dla 17 – ...
 Pies na ławie oskarżonych
„Wszyscy wstać, Wysoki Sąd wchodzi..”. Tym razem słowa te usłys...
 Nie ma jak rodzinka
Oto przykład traktowania psa jako niebezpiecznej „zabawki”. 25-...
 Miłośniczka kotów zatrzymana
Pracownicy opieki społecznej znaleźli 117 kotów, szopa i królika w mieszkan...
 Pogryzł...psa
W Brazylii doszło do niecodziennego incydentu. Historia rodem z czeskiego f...
 Sposób na sławę
Bardzo popularny wśród zagranicznych gwiazd trend zawitał także do Polski. ...
 Pieski los
W wojnę w Afganistanie zostaną wciągnięte zwierzęta. Owczarki niemieckie m...
 Maluch nie przeżył
W niewielkim holenderskim ogrodzie zoologicznym Artis na świat przyszły dw...

więcej wiadomości
 
komentarze użytkowników dodaj komentarz

nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu


Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Redakcja adopcje.org nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.