Ważący kilka kilogramów borsuk czy zając potrafi zdemolować zderzak i chłodnicę samochodu. A po staranowaniu dzika auto idzie do kasacji.
Przez ostatnich 20 lat Leonard Kalota z Międzyrzecza przejechał grubo ponad dwa miliony kilometrów. Miał trzy kolizje. Wszystkie spowodowały leśne
zwierzaki, które wybiegły na drogę wprost pod koła jego samochodów.
- Ostatnio na drodze E-65 koło Rojewa przed maską mojego busa przeleciało stado saren. Jedna odbiła się od barierki na poboczu i zahaczyłem ją prawą
stroną. Rozbiła mi reflektor i przerysowała bok auta. I oczywiście zginęła - opowiada międzyrzeczanin.
W ciągu ostatniego roku w powiecie międzyrzeckim doszło do 655 kolizji drogowych. Aż 45 z nich spowodowały leśne zwierzęta. - Takich zdarzeń mogło być
znacznie więcej, gdyż kierowcy nie zawsze nas o nich informują - wylicza naczelnik międzyrzeckiej drogówki kom. Paweł Latoszewski.
Potrzebne AC
Dlaczego kierowcy nie zgłaszają policji kolizji z udziałem dzików czy jeleni?
- Bo jeśli nie mają ubezpieczenia AC, to odszkodowania i tak nie dostaną. Dlatego jeśli nawet mają uszkodzony samochód, to wielu woli nie ryzykować
ewentualnego mandatu i utraty punktów - wyjaśnia nadleśniczy z Międzyrzecza Jerzy Pawliszak.
Leśnicy mówią o prawdziwej masakrze zwierzaków na drogach. - Ważący ponad sto kilogramów odyniec może kompletnie robić auto. A sarny jelenie skaczą
nad maskę i mogą wpaść do kabiny - ostrzega strażnik leśny Tadeusz Zieliński z Nadleśnictwa Międzyrzecz.
Daniele jak oswojone
Bardzo groźne dla kierowców są daniele, które pochodzą z prywatnych hodowli. Po wypuszczeniu na wolność nie boją się ludzi, często wychodzą na pobocza
dróg i przyglądają się przejeżdżającym samochodom. W minioną sobotę nad ranem jeden z nich pasł się przy obwodnicy na północnych rogatkach
Międzyrzecza!
- Widząc zwierzę przebiegające przez drogę, lub stojące na poboczu, należy zwolnić, a najlepiej zahamować. Za pierwszym dzikiem czy jeleniem z lasu
może wybiec całe stado - ostrzega szef straży leśnej Zbigniew Jagoda z międzyrzeckiego nadleśnictwa.
Leśnicy zaznaczają, że najczęściej do wypadków dochodzi nad ranem i wieczorem, kiedy zwierzaki wychodzą na żer, lub wracają do swych legowisk.
Dariusz Brożek
źródło: www.gazetalubuska.pl |
|
| inne aktualności |
 |
 |
Na Olimpiadzie psa nie zjesz
W Polsce, gdzie psy mają specjalny status „przyjaciela człowieka̶... |
 |
Zbyt bliske ujęcie
Tragicznie skończyła się wizyta w ukraińskim zoo dla 27-letniego mężczyzny.... |
 |
Smutny finał imprezy
Do dwóch lat więzienia grozi mężczyźnie, który podczas popijawy odciął głow... |
 |
Amstaff zaatakował dziecko
Z poważnymi obrażeniami głowy do szpitala w Jarosławiu trafiła 3-letnia dzi... |
 |
Morderczy eksperyment
Trójka nastolatków z okolic Lublina w wieku 11, 15 i 16 lat, postanowiła zr... |
 |
Translation project
W związku z pracami nad angielskojęzyczną (oraz potencjalnie - niemieckojęz... |
 |
Konkurs na nowe domy
Zgłosiliśmy Adopcje.org do konkursu "Witryny Miesiąca" magazynu INTERNET. J... |
 |
Psy z Harbutowic
Drodzy Przyjaciele, pragnę Was poinformować, że w najbliższych dniach muszę... |
 |
Katalog stron
Uruchomiliśmy katalog stron o zwierzętach oraz produktów i usług dla zwierz... |
 |
Giną zwierzaki z lasu
Ważący kilka kilogramów borsuk czy zając potrafi zdemolować zderzak i chłod... |
 |
Właściciel poszukiwany
Polkowicka policja poszukuje właściciela owczarka niemieckiego. Pies w nied... |
 |
Muzeum zeszło na psy?
Nic z tych rzeczy! Tylko uchyliło podwoje dla zwierzaków. Do czego zresztą ... |
 |
NIE dla groźnych ras?
Nie - odpowiadają specjaliści. - Ale konieczny jest specjalny nadzór hodowl... |
|
więcej wiadomości |
|