|
|
 |
| Forum: Po adopcji temat: Charakter piesków z schroniska |
 |
| foqsica |
|
|
 |
 |

16
05-02-2008 |
Każdy wie, że w schronisku zwierzę przeważnie ma bardzo ciężko. I mimo ze jest to może tylko zwierzak to takie traumatyczne przeżycia, nawet bardzo
krótkotrwałe mogą zmienić nieodwracalnie charakter psa na całe życie (na temat kotów się nie wypowiadam, ale również zachęcam właścicieli do
wpisywania swoich opinii).
Moja sunia w schronisku była podobno niecały tydzień, może skrzywdził ją ktoś wcześniej, bo strasznie nie lubiła podpitych mężczyzn oraz innych psów:
była strasznie agresywna lub po prostu uciekała, nawet podczas cieczki nie dałaby się żadnemu do siebie zbliżyć. Oczywiście była bardzo przywiązana i
oddana, oczywiście wybrała sobie mojego tatę na "przewodnika stada". Poza tym dość często zdarzało się jej narobić w mieszkaniu.
Czy wasze zwierzęta adoptowane również zachowują się inaczej? są raczej agresywne czy raczej apatyczne? podzielcie się waszymi doświadczeniami... |
 |
|
 |
|
 |
 |
 |
| reddie |
|
|
 |
 |

79
18-01-2007 |
Zajmuję się raczej kotami. Nie potrafię się wypowiedzieć w kwestii schroniskowców, bo do fundacji przeważnie trafiają zwierzaki "z ulicy". Ale bywa,
że są po traumatycznych przeżyciach. Chociaż bardziej dotyczy to tych dorosłych. Bo maluchy przeważnie dopiero się kształtują i krótko są bezdomne
zanim trafią do nas. Pewnie nie mają wielu złych doświadczeń, a te, które mają łatwiej jest wymazać u takiego malca.
Jednak z dorosłymi - wymaga to dość dużej pracy, żeby przekonać te zwierzęta, że człowiek nie jest potworem. U kotów chyba trudniej wywnioskować czego
dotyczy owa trauma. Są jakby mniej czytelne niż psy. Ale np. u Nutelli-Lali (obecnie w nowym domu) można zaobserwować strach przed mężczyznami. Z
kolei Tigra, która jest u mnie prawie rok, panicznie bała się innych kotów. Możliwe, że jako kotka-jedynaczka w poprzednim domu (sądzimy, że taki
miała i go w jakiś sposób straciła, wzięłam ją z ulicy) nie miała okazji nauczyć się życia z innymi przedstawicielami swojego gatunku i potem na ulicy
było jej ciężko. Byłam świadkiem jak koty przy śmietniku odganiały ją od miski i biły. Teraz już jest dużo lepiej, ale nadal kicia nie przepada za
kotami. Mnie polubiła. Barnaba natomiast, który przeżył wiele złego i doznał od człowieka mnóstwo krzywd, jest bardzo przyjaźnie i ufnie nastawiony do
ludzi. A dwukrotnie został wyrzucony z domu, przeżył gehennę na wolności... I nadal jest kochanym, proludzkim kotem.
Pewnie dużo zależy od charakteru zwierzęcia, wrażliwości i odporności na złe doświadczenia. Natomiast długi pobyt w schroniskowej klatce chyba
każdego, nawet najbardziej ufnego zwierzaka jest w stanie doprowadzić do stanu skrajnej depresji, agresji lub apatii Przykre jest to, że wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy i bez
zastanowienia oddają tam swoje "zużyte" kiedyś ukochane futrzaki.. I są przekonani, że postępują właściwie, bo nie uśpili ani nie wyrzucili na
ulicę. |
 |
|
 |
|
 |
 |
 |
| Dianeczka |
|
|
 |
 |

20
15-02-2007 |
Ja osobiście nie prowadzę domu tymczasowego, ale często przebywam z psiakami, które kiedyś mieszkały w schronisku na różnego typu akcjach, a nawet
jeden z nich trafił do mnie na dwa dni.
Są to psy z różnym bagażem doświadczeń. Na początku niektórych wręcz się bałyśmy, a i takie, które wydawały się nieufne.
Rzeczywiście, trochę trwało zanim przyzwczaiły się do nowego otoczenia, do innych psów oraz nowego życia, jednak później były tak odmienione... Pies,
który myślałyśmy, że jest agresywny stał się najlepszym kumplem i przyjacielem, idealnym na wyprawy w góry czy gdziekolwiek indziej, a nieufna sunia
mogłaby teraz cały dzień być głaskana i nawet podnosi ogonek co jest wielkim sukcesem. To dość przeciętne przypadki, tzn. psy, jedne z wielu o iż
oswojenie ich wymaga ogromnej cierpliwości i jeszcze więcej doświadczenia.
Trzeba dobrać psa do swoich mozliwości, bo to obowiązek, czasem ciężki, ale to co potrafi dać w podzięce jest o wiele piękniejsze. |
 |
|
 |
|
 |
 |
 |
| JUSTYNAM. |
|
|
 |
 |

2
07-11-2008 |
| ja mam 2 suczki jamnikowate z 2 ròznych schronisk,jedna nie boi sie ludzi ,jest bardzo otwarta ale jak zostawala sama w domu-kiedy jeszcze nie
bylo Buby ,to trzesla sie ,wskakiwala na parapet,gryzla kapcie,posikiwala i wyla-wszystko ze stresu i strachu ,Buba adoptowana pòniej boi sie
ludzi -omija obcych daleko,daleko,boi sie jazdy samochodem,odkurzacza,jest strachliwa ale generalnie duzo bardziej spokojniejsza niz Tysia ,od kiedy
sa dwie gdy zostaja same jest duzo lepiej.Tysia czasmi posika sie jeszcze,jest u nas 2.5mies. Buba 1.mies.i 10 dni a psu po traumatycznych przezyciach
potrzeba duzo czasu zeby uwierzyl ze to juz jedo dom na zawsze ,ze nowy Pan go nigdzie nie odda czy wyrzuci,czasami szczekaj czy wyja ale mieszkamy w
domu wiec to nikomu nie przeszkadza,za jakis czas im to przejdzie,to jakie sa wierne i jak nas bardzo kochja jest niesamowite,piskaom ze schroniska
trzeba dac czasu na zaklimatyzowanie sie i byc cierpliwym a zobaczycie jak was pokochaja |
 |
| JUSTYNAM. |
 |
|
 |
 |
 |
| akita |
|
|
 |
 |

1
22-11-2008 |
Miałem sukę, mixa akity, ze schroniska, prawdopodobnie po ciężkich doświadczeniach. Dziś nie zdecydowałbym się na taką adopcję.
Wyobrażałem sobie, że następny mój pies będzie z normalnej hodowli, rodowodowy, o ustalonych dla rasy cechach wyglądu, charakteru itp.
Po stracie suki postąpiłem jednak mało konsekwentnie adoptując psa odrzuconego przez poprzednich właścicieli. Pies trafił do schroniska, gdzie
znaleźli go ludzie dobrej woli, a po ogłoszeniu w necie trafił do mnie.
Wydaje się, że mój nowy pies nie odczuł tak bardzo krzywdy tego odrzucenia i będzie względnie normalnie funkcjonował w mojej rodzinie. Po bardzo
krótkiej obecności w schronisku trafił do bardzo dobrego ośrodka adopcyjnego i cieszył miłością nowych opiekunów.
W większości przypadków jednak, jak sądzę, krzywdy wyrządzone przez poprzednich właścicieli będą towarzyszyć takim pieskom przez resztę ich życia,
czego doświadczyłem w przypadku mojego pierwszego czworonoga. |
 |
|
 |
|
 |
 |
 |
|
|
|