Pierwsze dni po adopcji kota

Blog

Zdecydowaliśmy się na adopcję zwierzaka. Przygotowaliśmy na jego przybycie swój dom i swoje serce. Zaznajomiliśmy się podczas wizyt w schronisku z wypatrzonym kociakiem. Spędziliśmy z nim trochę czasu, znamy jego reakcje, zachowania i historię. Wiemy w jakim jest stanie zdrowia. Czujemy się gotowi mentalnie i realnie na obecność nowego członka rodziny. Poniższy artykuł ma pomóc już zdecydowanym na adopcję opiekunom (a także ich podopiecznym) przeżyć pierwsze wspólne dni w jak najmniejszym stresie. Kilka zamieszczonych tu wskazówek pozwoli na łagodne wstąpienie zaadoptowanego zwierzaka w poczet domowników. Być może także mniej doświadczeni miłośnicy zwierząt poczują się pewniej po przeczytaniu kilku rad, dotyczących potencjalnych zachowań świeżo adoptowanych pupili.

Podczas pierwszej wspólnej i każdej kolejnej podróży posługujmy się specjalnie do tego celu przeznaczonym transporterem. Zminimalizuje on ryzyko ucieczki czy zbyt agresywnej reakcji zdenerwowanego nową sytuacją zwierzęcia. Jeśli podróż będzie trwała dłużej, miejmy w pogotowiu miseczkę, wodę i ręczniki papierowe. Większość kotów w sytuacji stresowej nie je i nie wypróżnia się, od każdej reguły istnieją jednak wyjątki.

Po przybyciu do domu kot powinien zostać w swoisty sposób odizolowany. Dobrze jest poświęcić jeden pokój i zaaranżować tam kotu jego osobistą, tymczasową przestrzeń - z posłaniem, miskami na posiłki, kuwetą, drapakiem, kilkoma zabawkami. W tak przygotowanym miejscu kot szybko się zaadaptuje. Po kilku dniach da wyraz swojej ciekawości świata i potrzebie poznawania kolejnych zakątków domu. Istnieje teoria mówiąca o podaniu jedynie wody zwierzęciu dopiero co przybyłemu do nowego mieszkania. Pokarm podajemy dopiero po dłuższej chwili, kiedy kot już się nieco uspokoi i oswoi z nowym otoczeniem. Po jedzeniu będzie bardziej zrelaksowany i skłonny do nawiązania kontaktu. Pozwólmy pupilowi na jego zainicjowanie, nie pospieszajmy go. Pamiętajmy też o zachowaniu odpowiedniej odległości pomiędzy miskami z pokarmem a kuwetą. Dla dorosłych kotów powinna ona wynosić co najmniej dwa metry, dla małych - niespełna metr. Ułatwi im to naukę załatwiania swoich potrzeb w tym właśnie miejscu. Z czasem - gdy kociak pewniej poczuje się na obszarze całego mieszkania - kuweta może małymi kroczkami "wędrować" w kierunku łazienki, gdzie zatrzyma się na stałe. Wsyp używany w kuwecie powinien przypominać nowemu domownikowi ten już znany, ułatwi to adaptację. W schroniskach często stosuje się wióry - można je zastąpić żwirkiem drewnianym. Także pokarm powinien być kotu znany. Jeżeli zwierzę było karmione poprawnie nie starajmy się zmieniać jego nawyków podczas pierwszych posiłków w nowym domu. Reakcją na stres może być także strajk głodowy. Jeśli trwa dłużej niż dwa dni, zwróćmy się o pomoc do weterynarza. Jego opinii na temat stanu zdrowia podopiecznego powinniśmy zasięgnąć jak najszybciej po adopcji, szczególnie zaś w przypadku występowania niepokojących objawów, takich jak nieustająca osowiałość, wymioty czy wspomniane już unikanie pokarmów.

Proces oswajania możemy ułatwić zwierzęciu bacznie obserwując jego zachowania i odpowiednio na nie reagując. Mały kotek, tęskniący za mamą i rodzeństwem, potrzebuje mnóstwa miłości, zabawy, przytulania. Z czasem, ośmielony czułością, poczuje się bezpiecznie i z radością zacznie eksplorować nowe tereny w domu. Koty adoptowane w dorosłym wieku często unikają kontaktu fizycznego. Niejednokrotnie znajdują w domu kryjówki, w których spędzają większość czasu. Nie próbujmy na siłę przełamać tego dystansu. Uszanujmy go i nauczmy się funkcjonować z takim podopiecznym. Na pewno po jakimś czasie znajdziemy wspólną formułę kontaktu.

Jeśli mamy dzieci kontrolujmy na początku ich zabawy z kotem. Przerażone nieznanym zachowaniem zwierzę może zareagować agresywnie lub trwale zniechęcić się do przebywania z naszymi pociechami. Najważniejszym jest, abyśmy poświęcali naszemu nowo adoptowanemu kotkowi jak najwięcej czasu, okazywali czułość i miłość. Na pewno zaowocuje to zażyłą i satysfakcjonującą relacją.